Wyprawy na Księżyc i Marsa są w zasięgu ręki, tak twierdzi Wowa. Oczywiście w sojuszu z Towarzyszami z Kitaja i współpracy z Indiami.
No cóż ma chłopina rozmach, a w skarbcu wiatr hula!
Ko(s)miczna tromtadracja!
Oczywistym ma to swój cel, w chorym umyśle Wowy, przekona naiwnych, że Carstwo wciąż potężne i silne i kosmos to ich domena.
Zauważmy, że przy okazji podgrzał drugą pieczeń, komplementując Muska i jego marsjański program.
Gra na zmiękczanie Ameryki do bólu przewidywalna. Czy włażenie w zadek Muskowi, uratuje Wowę? Pożywiom, uwidim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz