Wczorajszego spotkania na Florydzie nie traktuję poważnie. Trump mydli oczy Wowie, a Zełenski udaje, że się godzi na kolejne ustępstwa.
W konsekwencji Sovieci ani na jotę nie złagodzą swych maksymalistycznych żądań, bo Caruś zdaje sobie sprawę, że ustanie Wojny, to dla niego pohybel gospodarczy, a w konsekwencji upadek tronu.
Z dużą przyjemnością delektuję się codziennymi wiadomościami o postępującej degeneracji gospodarczej Sovietii oraz nie maskowanej już niczym "pokojowej" aneksji ruskich ziem przez komusze Chiny.
PS. Konsultacje w sprawie "pokoju" trwają, ważny głos nt. Wojny płynie od naszego Prezydenta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz