Ciekawym z jakimi myślami, porannie budzi się Vova? Gość dużym zbiegiem okoliczności postawiony na tron największego obszarowo kraju, rządzący nim ponad ćwierć wieku, bez specjalnych sukcesów, ale i bez spektakularnych wpadek. Persona, której jeszcze sześć lat temu roiły się globalne układanki na mapie świat, a przekonanie, że rządzi potęgą gospodarczo militarną dawały asumpt do bezbrzeżnej arogancji.
Facet, którego jedna głupia decyzja stoczyła ów kraj w przepaść.
Człowiek, który bez zmrużenia oka skazał na śmierć ponad pół miliona swych rodaków, a ponad milion trwale okaleczył.
Co do wyrzutów sumienie w kwestii zmielonych wojną rodaków, nie mam żadnych wątpliwości, że poranne sumienie go nie męczy. Jednak brak skutecznej sprawności w rozpętanej Wojnie musi go okropnie stresować.
Ciekawym, czy zdaje sobie sprawę z beznadziei, czy też jak Adolf po swych ostatnich ziemskich urodzinach, wciąż liczy na cudowną odmianę sytuacji?
Jeśli jego stan umysłu wypiera nieuniknioną klęskę, to myśli o kole ratunkowym nie zaprzątają rzeczonego. Jeśli jednak pozostał w nim cień zdrowego rozsądku, musi rozważać drogi ucieczki!
I tutaj dochodzimy do clou, który kraj przyjąłby pod swoje skrzydła tak zadżumionego polityka?
Chińczycy, wątpię, są zbyt pragmatyczni, więc ucieczka za Wielki Mur niosła by ryzyko ekstradycji. Jedyny kraj bezpieczny, to Korea Północna, tam Vova mógłby dożyć swych dni we względnym spokoju.
Otwartym pozostaje pytanie, czy chroniący go pretorianie, pozwolą na jakąkolwiek ucieczkę, wszak oni też szukają kół ratunkowych, a najbezpieczniejszym z nich będzie, wydanie Szefa, żywego lub martwego.
Jak to się skończy, no cóż, pożywiom, uwidim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz